To jest książka Ryśka. Jest szczera, zabawna, niepoprawna, irytująca. Osobna i inna. Tak jak jej autor. Nie znajdziemy w literaturze górskiej drugiej takiej pozycji. Nie gloryfikuje opisywanych wydarzeń. Nie tworzy mitów. Nie jest demaskatorska i nie wzbudza taniej sensacji, nie stara się na siłę odbrązowić legend polskiego himalaizmu. Jest prawdziwa. Ukazuje historie Kukuczki, Wielickiego, Hajzera, Kurtyki i innych w nowym świetle. A tym samym ostatecznie – last but not least – opisuje historię samego Autora. Warecki był w centrum wydarzeń. Opowiada wbrew politycznej poprawności, jest na bakier z oczekiwaniami i tym, co wypada, a co nie. Dostajemy literaturę intensywną, bogatą, gęstą. W trakcie jej lektury ma się wrażenie bezpośredniego przeżywania opisywanych wydarzeń, wręcz doświadcza się ich na własnej skórze. Ale czasem – jak w historii Andrzeja Smóla – przychodzi refleksja: czy naprawdę warto. [Paweł Wysoczański]
Fragment książki:
„Dochodziliśmy już do Galerii Cubryńskiej, gdy nagle u wylotu wyprowadzającego na nią żlebu widzę potężne śnieżne zawirowanie.
Już wiem. Lawina pyłowa! Krzyczę:
– Uwaga! Lawina!
Widzę, jak Andrzej Smól odwraca się do mnie i z lekceważeniem macha czekanem. Nim się odwróci, śnieżna zamieć go pochłania. Wbijam z całej siły drzewce czekana aż po głowicę, przywieram do stoku. Uderzenie było potężne jak na pyłówkę. Wcześniej w kilku już byłem, ale ta była zdecydowanienajmocniejsza. Po jakimś czasie napór zaczyna słabnąć.
Pomyślałem: Dobrze, już po wszystkim. Nie było po wszystkim. Nagle między moje ręce trzymające głowicę
czekana wpada noga w bucie z rakami. Nawet nie poczułem bólu rozerwanej dłoni, a już wyrwany z czekanem zaczynam w kozłach spadać w dół. Przelatuję przez progi skalne. Potworny ból uderzeń. Gwałtowne szarpnięcia. Nie mam już czekana. Na szczęście to był stary klubowy sprzęt. Gdy zablokował się między skałami, pętla się zerwała. Stara taśma nie wytrzymała. I dobrze. W innym przypadku by mi rękę wyrwało. A tak straciłem czekan. Potężny ból. Chcę, żeby to się skończyło. Coraz dotkliwsze uderzenia, ból narasta. Cały jestem bólem!
Chcę zginąć. Umrzeć. Niech już nie boli!
Nagle zaczynam się osuwać. Wiem – to znaczy, że jestem na śnieżnym polu Małego Bańdziocha. Gdy patrzy się nań z góry, wygląda jak skocznia narciarska. Stromy rozbieg, próg i lot. Lot do nieba. Z progu wylatujesz i po chwili walisz w przeciwległą ścianę Buli. To jakby skoczek narciarski spadł na budkę ze stanowiskami sędziowskimi na stoku. W tym samym miejscu przede mną leciało pięciu wspinaczy. I wszyscy są już w krainie wiecznej wspinaczki. Bo, niestety, walnęli.
Kiepskie prognozy. Czekana nie miałem. Okulary straciłem. Rękawiczki też. A i tak oczy miałem cały czas zamknięte. Kojarzyłem wszystkimi zmysłami. Zacząłem walczyć. Pazury i całą twarz wbijałem w twardy firnowy śnieg. Nogi z rakami podnosiłem do góry, aby nie wpaść w kozły. Nagle cisza. Spokój. Wiem. Lecę. Zaraz uderzę w ścianę Buli. Tylko rękami odruchowo osłoniłem głowę. Kasku na wycieczkę nie zakładałem.
Lecę.
Lecę.
Nagle czuję, że się zsuwam.
Zsuwam? Jestem ciągle w Bańdziochu? Powoli się zatrzymuję. Cisza.
Już nic nie boli.
Oddycham.’’
RYSZARD WARECKI – ur. 3 kwietnia 1952 w Elblągu, himalaista, filmowiec, biznesmen i wydawca.
Młodość spędził w Krośnie, a w 1971 roku przeniósł się do Katowic, gdzie studiował na Politechnice Śląskiej i angażował się w harcerski Klub Taternicki oraz Klub Wysokogórski. Jako pierwszy Polak w 1987 roku zdobył Sziszapangmę (8047 m n.p.m.), kończąc erę zdobywania 14 ośmiotysięczników przez Polaków. Tworzył filmy dokumentalne o najważniejszych polskich wyprawach wysokogórskich, które organizował wspólnie z Jerzym Kukuczką, Arturem Hajzerem i innymi polskimi himalaistami. Stworzył także bogate archiwum filmowe dokumentujące lata 70. i 80., które w dużej części obejmowało wywiady z najważniejszymi osobami związanymi z górami w Polsce. W działalności biznesowej był współzałożycielem firm Alpinus i Summit, zajmujących się produkcją odzieży sportowej i dystrybucją sprzętu sportowego. Pełnił i pełni również funkcje w innych przedsiębiorstwach związanych z odzieżą i rozrywką, jak Tajlor Sp. z o.o., Karpacz Ski Arena Sp. z o.o. i inne.
Seria: Literatura górska na świecie
Rok wydania: 2025
Format: 190 x 255 mm
Ilość stron: 392
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-7967-323-0
Informacje handlowe
Strona WWW producenta:
https://stapis.com.pl/Dane kontaktowe producenta:
Wydawnictwo STAPIS
Floriana 2a
40-288 Katowice
Polska
e-mail: biuro@stapis.com.pl
telefon: +48 605 963 179
Nikt jeszcze nie napisał recenzji do tego produktu. Bądź pierwszy i napisz recenzję.
Tylko zarejestrowani klienci mogą pisać recenzje do produktów. Jeżeli posiadasz konto w naszym sklepie zaloguj się na nie, jeżeli nie załóż bezpłatne konto i napisz recenzję.